Każdy z Was na pewno był w takim momencie życia, gdy miał poczucie, że już na nic wpływu nie ma. Wrażenie jakiejkolwiek sprawczości zniknęło bezpowrotnie. Tak jest u mnie, ten blog stał się dla mnie formą terapii, piszę co czuje.
 Jest to jedyne miejsce gdzie mogę swobodnie „powiedzieć” wszystko.
Naprawdę wiele chciałabym zapomnieć, lecz nie potrafię...

 Chciałabym, żeby pewne sytuacje nigdy nie miały miejsca, jednak się zdarzyły i nic z tym nie zrobię.
Boli mnie to fakt, że tak niewiele zależy ode mnie. Pragnę to wszystko rzucić i pójść przed siebie i nigdy nie wracać, ale sama z domu nie wyjdę, schody... Nawet nie mogę mieszkać na parterze chociaż dom posiada mieszkanie na parterze, ale po co komuś cokolwiek ułatwić, lepiej utrudnić, dokopać zniszczyć... Nigdy nikomu źle nie życzyłam, ale najwyższej mnie niektórzy ludzie tak życzą. 
Nie użalam się tu, ale jakby tacy ludzie zamienili się miejscami z osobą taką, jak ja może więcej by zrozumieli.
Chciałbym urodzić się w innym ciele w innym świecie albo nie urodzić się w ogóle... Możecie myśleć o mnie co chcecie, ale ja po prostu jestem szczera. Całe życie mam Pod górkę i to dosłownie.
Teraz nic się nie zmieniło, prędko nie zmieni. Mam już dość walki o siebie swój los... Najwyraźniej się poddałam.

Brak komentarzy