Jak trwoga to do Boga?- W moim przypadku to zdecydowanie więcej. Tydzień temu z niedzieli na poniedziałek, było ze mną naprawdę źle, płakałam, spałam, nie jadłam można powiedzieć, że czekałam tylko na śmierć. W tym bólu i rozpaczy zaczęłam się modlić gorliwe ze łzami w oczach, o ulgę w bólu i cierpieniu, nie byłam w stanie tego znieść, moje ciało zaczęło się powoli wyłączać. Wiedziałam, że nie zostało mi dużo czasu. Moje siostry oraz moja mama, też to wiedziały, chciały po raz kolejny dzwonić na pogotowie, jednak ,Ja poprosiłam żeby tego nie robiły, naprawdę nie chciałam umrzeć w szpitalu. Wolałam w domu z nimi, około godziny 3:00 nad ranem zaczęłam się modlić modliłam się tak do 6:00 rano, zaczynając od Ojcze nasz, Zdrowaś Mario, pod Twoją obronę, a potem własnymi słowami. Później zaczęłam odmawiać różaniec. Modliłam się i płakałam, pierwszy raz szczerze od 10 ponad lat prosiłam Boga O ulgę w bólu, ból był tak ogromny, że nie mogłam go znieść. Wiem, że wśród moich znajomych są wierzący i niewierzący. Ale muszę Wam powiedzieć, że pomogło, przestałam myśleć o śmierci. Jak cudownie jest, nie chcieć umrzeć!-podczas modlitwy wybaczyłam wszystkim, którzy kiedykolwiek, jakkolwiek mnie skrzywdzili, wybaczyłam swoimu ojcu, swojej mamie, to, że zafundowali nam trudną przeszłość. Wybaczyłam różne kłótnie między mną, a moim rodzeństwem. Wybaczyłam w końcu swojemu mężowi, że mnie nie zostawił, a co najważniejsze wybaczyłam sama sobie. Od tej pory jest mi lepiej, bywają momenty, gdy nawet się uśmiecham. Gdy zaczynam śmiać się z żartów. Codziennie się modlę, do Świętej Rity, wybrałam ją na swoją patronkę i moją orędowniczkę, wiem że jest Święta od  spraw trudnych i beznadziejnych. Codziennie odmawiam również różaniec za uzdrowienie rodziny, za pozbycie się wszelkiego zła, nienawiści, kłamstwa, oszczerstw. Modlę się również za mojego męża, by wszystkie złe duchy od niego odeszły, żeby zaczęła się w nim kiełkować nadzieja, tak, Jak kiełkuje we mnie. Nie martwię się już o przyszłość, to bardzo przyjemne uczucie, gdyż zamartwiałam się nieustannie. Czy można nawrócić się po ponad 10 latach, Czy można uwierzyć gdy miało się wątpliwości?-jak widać, to jest możliwe. Z każdym dniem staje się silniejsza, do wyzdrowienia daleko, ale nie płacze już od  tygodnia. Pozdrawiam Was wszystkich bardzo serdecznie.
Ps. Nieważne, czy w waszym sercu jest Bóg, a może jeszcze ktoś inny. Życzę wam wszystkim z całego serca, samych szczęśliwych dni, pogody ducha i nie utraconej nadziei. Kasia

Komentarze

katarzyna_nieslanczyk

Copyright © Zmotoryzowana